Jestem w Bielsku, łażę z Rudexem po meiscie, robimy jakąś wycieczkę krajoznawczą po centrum, po doskonale nam znanych rejonach. Nagle robi się ciemno i uznajemy ze musimy rozbic obóz na ul. Mickiewicza, centralnie na chodniku przed kamienicą, spałyśmy w śpiworach. Nagle ja urodziłam dziecko, dziewczynkę, ot tak - jak splunąć, poszłysmy do domu i dziecko zabrałam do szpitala na badania i powiedziałam Nekrowskiemu, że mamy dziecko i wymyślaliśmy imię dla niej, zastanawialiśmy się między Madzia a Julia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz