Byłam w
Bielsku, gdzieś na mieście i w ręku miałam rybkę akwariową, chyba welonkę, albo
coś w tym stylu. I łaziłam z tą ryba w rękach. Nagle z rybą zaczęło się dziać
coś dziwnego i po chwili okazało się, że na rybie pojawiła się ikra, która
bardzo szybko zaczęła się rozwijać. Poszłam z kimś do szkoły i szukałam
jakiegoś pojemnika, żeby ta rybę tam wsadzić, a ikra nie umarła. Ewoluowała
coraz szybciej i zaczęła pękać, okazało się, ze nie są tam tylko małe rybki,
ale i jakieś żaby, jaszczurki i nawet jakieś obrzydliwe robaki, wyglądające jak
kocie pasożyty, które gryzły mnie i musiałam je wyrzucać. Rybę z jej potomstwem
udało się uratować, a ja poszłam do klasy na rozpoczęcie roku szkolnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz