niedziela, 22 marca 2026

sen sześćdziesiąty drugi

Byliśmy na dziwnym stan upie, naszych znajomych, cos ala trasa stand u polska czy inny mix kilku młodych stanuperow i wyszlismy z Nekro do baru hotelowego, ktory był zaraz przy wyjsciu zktorego widzielismy ulic ei zaparkwoane przy niej nasze nowiutkie czerwone clio i mowimy barmance ze chcemy miec oko na nasze auto, bo nowe po czym widzimy jak jakies auto wpierdala sie w nasze z takim impetem, ze przepycha je o kilkadziesiąt metrów w zakręt, wybiegamy przerażeni i rozjebani, tym, że jakis koles rozjebał nasze nowiutkie auto i kłocimy sie z nim i rozpaczamy nad stratą.

piątek, 26 grudnia 2025

sen sześćdziesiąty pierwszy

Byłam na promenadzie nad morzem i spotkałam Petera Steela, siedział na ławce z jakimś kolesiem i rozmawiał, w pewnym momencie załozył okulary korekcyjne, podobne do moich i uznałam, ze wygląda w nich bosko. Stałam blisko, w szoku, ze go widze, ewidetnie cofnełam sie w czasie i miałam tego świadomość bo trzymałam w rekach ksiazke o TON która wyszła po jego śmierci, chciałam z nim pogadać, ale bałam się, ze wyjde na świruskę, jak pokażę mu ksiazkę, która jeszcze nie istnieje.

piątek, 28 listopada 2025

sen sześćdziesiąty

na przystanku na żwirki i wigury w bielsku było molo i plaza i wokol tej laży biegała se moja saba, nagle zobaczyłam ją pod wodą, jakby w kanale, wygladało to jakby wpadła i sie utopiła, wyciganełam ją szybko i walnełam w pysk z pięści i pies sie ocknął i zył, wszystko było ok. A potem w kolejnym dziwnym kadrze obaczyłam mojego tate jak wrzuca martwe ciało Saby do koryta rzeczki w wapienicy i pies tak płynie se z nurtem, wiec udało mi sie ją złapać przy koncu, miała obroże z adresówką i telefonem, nie chciłam by ktos zrobił tacie czy mi probemy za wrzucanie martwego psa do rzeki i w momencie gdy ją złapałam pies sie ocknał i zaczał normalnei zyć, był tylko nieco inny z wyglady, bardziej chudy, bardziej przypominała bezowego harta niz moją dawna sabe, wiec psozłam z nia w gore rzeki, ciesząc sie ze jednak zyje i nie gnije w wodzie.

niedziela, 3 sierpnia 2025

sen pięćdziesiąty dziewiąty

Łaziłam z jakimiś znajomymi po miescie i brałam narkotyki, mieli lsd i jakies okragłe ciemne błyszczace psychodeliki wygladajace jak konfetti, wziełam jedna taka groch ei czekałam na efekty. Lazilismy dalej i patrzyłam na kolory wokol mnie ktore byy piekne i intensywne i pytałam czy to normalne kolory czy juz mi wjechało, bo nie wiedziałam czego sie spodzewać.

piątek, 25 lipca 2025

sen pięćdziesiąty ósmy

moje osiedle, szkoła podstawowa, czesc gimnazjum i klasy 6-8 - tam mieszkałam, dokładnie chyba w swojej klasie 6, a na dole w miejscu, gdzie znajdowała sie stolowka, forum i wejscie do szkoły - jakas wileka impreza dla elit - przyjecie, wystawa, cholera wie co. Postanawiam odwiedzić Rudą bo mieszka tam gdzie zawsze, tylko blok jakis inny, bardziej nowoczesny. Wchodze na drugie pietro, dzwonie i odsuuwam sie troche od obrysu drzwi, stoje przy schodach, Ruda otwiera drzwi podczas odkurzania, rozglada sie niby, ale udaje, że mnie nie widzi i zamyka drzwi. Aha, czyli tak, czyli ni ema co liczyc dalej na jakikolwiek kontakt. Ide w cholere udając, że wcale mne to nie obchodzi

środa, 16 lipca 2025

sen pięćdziesiąty siódmy

Byłam na promie do Szwecji, albo Norwegii, sama na wycieczce, nie wiem po co i jak A potem przeniosłam się do Peru, albo innego gorzystego kraju Ameryki Południowej i stała na wielki wgorzu w srodku lata i przede mną majaczyło wielkie wielkie drzewo, przeogromne, cos jak baobab, a obok niego stała jedna chatka w styli domku na prerii lat kolonialnych usa, a pod drzewem siedzial sobie Witek i czillowal na wakacjach, podeszłam do niego, pełna zachwytu tym miejscem i spokojem. To było cudne.

sobota, 7 czerwca 2025

sen pięćdziesiąty szósty

Poszłyśmy z Rudą na piwo do Smoczej Jamy, okazało się ze jest tam jakaś impreza urodzinowa kogoś jej znajomego, i poczułam się wkopana bo nie wiedziałam o tym, czułam się niezręcznie i dużo ludzi tam nieznałam, włącznie z solenizantką i miałam wrażenie, ze wzięła mnie tam z litości by udawać, ze idzie ze mną na piwo, a ta naprawdę chciała być na urodzinach, pojawiło się parę starych znajomych z czasów szkolnych, ale tez dziwnie mnie unikali i olewali, tylko gdy pojawiła się Biedronka od razu się do mnie przykleiła i poszłyśmy razem do nieistniejącej salki w piwnicy i tam siedziałyśmy i piłyśmy, a mi było przykro, ze Ruda znów mnie zlała i tak potraktowała...