środa, 16 lipca 2025
sen pięćdziesiąty siódmy
Byłam na promie do Szwecji, albo Norwegii, sama na wycieczce, nie wiem po co i jak
A potem przeniosłam się do Peru, albo innego gorzystego kraju Ameryki Południowej i stała na wielki wgorzu w srodku lata i przede mną majaczyło wielkie wielkie drzewo, przeogromne, cos jak baobab, a obok niego stała jedna chatka w styli domku na prerii lat kolonialnych usa, a pod drzewem siedzial sobie Witek i czillowal na wakacjach, podeszłam do niego, pełna zachwytu tym miejscem i spokojem. To było cudne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz