Do naszego mieszkania prze jakies dziwne okienko w łazience przychodził kot, fajny zadbany rudo biały wesoły siersciuch. Nekro stwierdził, ze go potwornie wkurwia i ze to szkodnik i postanowił się go pozbyc, wział jakąs rurke i dmuchnał nią w jego pyszczek, albo wlał mu coś do srodka i kot w potwornych agoniach zaczął umierac, wijąc sie i wyjąc niemiłosiernie. Po kilku minutach leżał powyginany i martwy w naszej łazience. Byłam w szoku, byłam przerazona nie rozumiałam dlaczego to zrobił, choc mi ze stoickim spokojem tłumaczył dlaczego, jakby zgniótł muchę co najwyżej. Byłam w ciężkim szoku, bałam się go i myslałam co gdyby ktoś zrobił coś takiego fiodorowi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz