Do naszego mieszkania prze jakies dziwne okienko w łazience przychodził kot, fajny zadbany rudo biały wesoły siersciuch. Nekro stwierdził, ze go potwornie wkurwia i ze to szkodnik i postanowił się go pozbyc, wział jakąs rurke i dmuchnał nią w jego pyszczek, albo wlał mu coś do srodka i kot w potwornych agoniach zaczął umierac, wijąc sie i wyjąc niemiłosiernie. Po kilku minutach leżał powyginany i martwy w naszej łazience. Byłam w szoku, byłam przerazona nie rozumiałam dlaczego to zrobił, choc mi ze stoickim spokojem tłumaczył dlaczego, jakby zgniótł muchę co najwyżej. Byłam w ciężkim szoku, bałam się go i myslałam co gdyby ktoś zrobił coś takiego fiodorowi...
środa, 31 października 2018
piątek, 5 października 2018
sen osiemnasty
Byliśmy z Nekro w Bielsku, u moich rodziców i ja urodziłam dziecko. Tak jakoś z nienacka wręcz, szast prast, ze nawet nie zdążyliśmy wybrać imienia. Urodziłam syna, szybko i bezproblemowo i oczywiście chciałam go nazwać Peter i kłociłam sie o to z Nekro, bo on jak zwykle miał inną koncepcję w tej kwestii i zastanawiał się długo. Pozniej juz nie wiedziałam czy mam małe dziecko czy małego kota, bo to i to pełzało mi po domu. Ale byłam szczęśliwa.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)