Byłam w
Bielsku, gdzieś na mieście i w ręku miałam rybkę akwariową, chyba welonkę, albo
coś w tym stylu. I łaziłam z tą ryba w rękach. Nagle z rybą zaczęło się dziać
coś dziwnego i po chwili okazało się, że na rybie pojawiła się ikra, która
bardzo szybko zaczęła się rozwijać. Poszłam z kimś do szkoły i szukałam
jakiegoś pojemnika, żeby ta rybę tam wsadzić, a ikra nie umarła. Ewoluowała
coraz szybciej i zaczęła pękać, okazało się, ze nie są tam tylko małe rybki,
ale i jakieś żaby, jaszczurki i nawet jakieś obrzydliwe robaki, wyglądające jak
kocie pasożyty, które gryzły mnie i musiałam je wyrzucać. Rybę z jej potomstwem
udało się uratować, a ja poszłam do klasy na rozpoczęcie roku szkolnego.
czwartek, 8 września 2016
sobota, 3 września 2016
sen piąty
byliśmy z Nekro w Bielsku, nie wiem po co i jak, ale byliśmy. I w jakiś dziwnych okolicznościach pojawił się tam Grzesiek, mój pierwszy master germański kurwa oprawca. Narysował dla mnie jakieś róże, które miały być moim projektem tatuażu a potem mi wręczył taki sam bukiet. Byłam ja on i nekro. Szok. Dziwnie się czułam, podjarana spotkaniem z byłym, wiedziałam, że t nie jest przypadkowe, wyglądało to jak obietnica czegoś więcej, czego i on chciał mocno, a za czym ja tęskniłam. Rozmawialiśmy o czymś, Nekro był obok, niby było wszystko w porządku, ale wyczuwało sie jego lekkie zdenerwowanie sytuacją i obawy. Tak jakby wiedział, że Grzesiek chce mnie mu odebrać, i że ja też tego chce...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)