piątek, 25 lipca 2025
sen pięćdziesiąty ósmy
moje osiedle, szkoła podstawowa, czesc gimnazjum i klasy 6-8 - tam mieszkałam, dokładnie chyba w swojej klasie 6, a na dole w miejscu, gdzie znajdowała sie stolowka, forum i wejscie do szkoły - jakas wileka impreza dla elit - przyjecie, wystawa, cholera wie co.
Postanawiam odwiedzić Rudą bo mieszka tam gdzie zawsze, tylko blok jakis inny, bardziej nowoczesny. Wchodze na drugie pietro, dzwonie i odsuuwam sie troche od obrysu drzwi, stoje przy schodach, Ruda otwiera drzwi podczas odkurzania, rozglada sie niby, ale udaje, że mnie nie widzi i zamyka drzwi. Aha, czyli tak, czyli ni ema co liczyc dalej na jakikolwiek kontakt. Ide w cholere udając, że wcale mne to nie obchodzi
środa, 16 lipca 2025
sen pięćdziesiąty siódmy
Byłam na promie do Szwecji, albo Norwegii, sama na wycieczce, nie wiem po co i jak
A potem przeniosłam się do Peru, albo innego gorzystego kraju Ameryki Południowej i stała na wielki wgorzu w srodku lata i przede mną majaczyło wielkie wielkie drzewo, przeogromne, cos jak baobab, a obok niego stała jedna chatka w styli domku na prerii lat kolonialnych usa, a pod drzewem siedzial sobie Witek i czillowal na wakacjach, podeszłam do niego, pełna zachwytu tym miejscem i spokojem. To było cudne.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)