wtorek, 1 kwietnia 2025
sen pięćdziesiąty czwarty
Mieszkałam na osiedlu i przyjechał do mnie w odwiedziny niespodziewanie Mareczek Heisenberg, stalismy przed blokiem Izy W. i gadaliśmy, wpadł przejazdem na chwile, ale był taki miły i rozmowny, jak nie on.
Potem spotkalismy sie drugi raz w tym samym miejscu, miał zgolony zarost wygladał zabawnie, zaczepiał mnie i wrecz jakby podrywał, padła propozycja byśmy pojechali z nim gdzies na koncert, bylismy w jakims dziwym klubie z którego pojechalismy w jakies neiznane miejsce i wylądowalismy w lesie, gdzie kreciło sie duzo facetow z jakiejs ekipy technicznej, Nekro gdy wysiadł poznał swojego byłego szefa z firmy nagłosnieniowej, był mocno skonsternowany, ale nie wsciekły, okazało sie, ze Mareczek u niego pracował, pokojarzył z przeszłosci co mu mowiłam o N. i postanowił doprowadzic do spotkania.heh.
sen pięćdziesiąty trzeci
Byłam z tatą w piwnicy, robił porzadki, sprzatal wszystko z naszego kawałka i powiedział mi, że znalazł klucze ale nie wie do czego są. Wygladały dziwnie, jakby zespawane z kawalków aluminium w kształt kluczy, przypominay badziej jakies figyrki ozdobne, o wiele za duże na standardowe klucze.
A potem byłam z mamą w szpitalu, nie wiem z jakiego powodu leżałyśmy razem w łóżku, nie wiem na co chore.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)