Mieszkałam w moim bloku, na dziesiątym piętrze, tam gdzie Izura i Ewelina i byłam w dzikim związku z LP takim sielankowym, nowym słodkim i romantycznym. Motylki w brzuchu i tulenie bez przerwy, cud miód i orzeszki prosto z ziemi. Sama słodycz, rozkosz i dobro.
W pewnym momencie włosy LP zmieniły się z krótkich kręconych, w długie wyprostowane czarne pasma z nielicznymi czerwonymi pasemkami, a do tego okazało się, gdy leżała z głową na moich kolanach, że te włosy to jakieś dziwne przeszczepy albo peruka, bo miedzy pasmami było dużo łysych placków, ale zignorowałam to i cieszyłam się bliskością najcudowniejszej istoty na tym świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz