Byłam u siebie na osiedlu, na przystanku autobusowym, który zamienił się w plażę z morzem, a ja zbierałam muszelki, czekając na autobus. Paula miała brać ślub, trwały wielkie przygotowania do rychło nadchodzącej ceremonii. Była cała rodzina, siostry, rodzice, dziwnie.
Impreza na wielkiej sali, tony jadła, wszyscy szczęśliwi i uśmiechnięci i ja między tym wszystkim,zagubiona, dziwna, szlajająca się bez sensu i bez celu...
Impreza na wielkiej sali, tony jadła, wszyscy szczęśliwi i uśmiechnięci i ja między tym wszystkim,zagubiona, dziwna, szlajająca się bez sensu i bez celu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz