sobota, 7 czerwca 2025
sen pięćdziesiąty szósty
Poszłyśmy z Rudą na piwo do Smoczej Jamy, okazało się ze jest tam jakaś impreza urodzinowa kogoś jej znajomego, i poczułam się wkopana bo nie wiedziałam o tym, czułam się niezręcznie i dużo ludzi tam nieznałam, włącznie z solenizantką i miałam wrażenie, ze wzięła mnie tam z litości by udawać, ze idzie ze mną na piwo, a ta naprawdę chciała być na urodzinach, pojawiło się parę starych znajomych z czasów szkolnych, ale tez dziwnie mnie unikali i olewali, tylko gdy pojawiła się Biedronka od razu się do mnie przykleiła i poszłyśmy razem do nieistniejącej salki w piwnicy i tam siedziałyśmy i piłyśmy, a mi było przykro, ze Ruda znów mnie zlała i tak potraktowała...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)